piątek, 1 czerwca 2012

Opowiadanie. Cz.1

Aria Marin siedziała na parapecie , wpatrzona w okno. Miała najlepszy widok- Big Ben. Przeprowadzenie się z Polski do Londynu było dobrym pomysłem, ale dziewczyna trochę tęskniła.
"Drogi Pamiętniku"
Dzisiaj zaczynam pierwszy dzień w nowej pracy. Od wczoraj już jestem 18-nastką. Ja i Emily dzisiaj zaczynamy jako kelnerki w 5 gwiazdkowej restauracji. Od śmierci moich rodziców radzę sobie sama. Pora się wreszcie wziąć w garść i nie myśleć o przeszłości. Było- minęło. Jakoś to będzie. Od dzisiaj zaczyna się nowy rozdział mojego życia."
- Aria, możesz na minutkę?- zawołała z dołu Emily
Aria pośpiesznie odłożyła pamiętnik pod swoją poduszkę i zbiegła na dół.
Emily stała w kuchni i nie mogła otworzyć słoika z ogórkami.
- Aria, pomóż mi je otworzyć.- powiedziała próbując dalej otwierać je przez ścierkę.
Dziewczyna wzięła od Emily ogórki .
- Wiesz, ty dużo więcej ćwiczysz. Powinnaś mieć więcej siły niż ja- powiedziała nadal siłując się ze słoikiem - Cholera, mocne są.
- Może czymś podważymy.?- zapytała Emily biorąc do ręki długopis.
Aria zrobiła dziwną minę.
- Długopisem? 
- O, sorki nie to wzięłam- Emily pośpiesznie podała Arii inny przedmiot.
- Dobra..Jest. - Dziewczyna w końcu otworzyła słoik i podała Em.
- Dzięki.
- Wiesz, cieszę się, że twoi rodzice pozwolili ci ze mną zamieszkać , Em.- powiedziała Aria, opierając się o kuchenny blat.
- Jestem twoją cioteczną siostrą, a poza tym jestem dorosła. Mam już 18 lat.- powiedziała i uścisnęła Arię.
- Tak, ale ja miałam 18-nastkę w czerwcu, a ty już w styczniu ;p
- Oj tam oj tam ;)
Dziewczyny spojrzały na siebie i zaczęły się śmiać. Czasem tak miały. Śmiały się bez żadnego powodu.
Aria miała 171 cm, długie brązowe włosy, lekko faliste w końcówkach włosów, jasną cerę, brązowe oczy i zgrabny nosek . 
Emily miała natomiast długie proste blond włosy, niebiesko-zielone oczy, 170 cm, zgrabny nosek i lekko ciemniejszą skórę od Arii. Obie dziewczyny były szczupłe, zgrabne, miały swój własny styl.
- Wiesz, Em..- zaczęła niepewnie brunetka
- Co ?
- Stresuję się trochę przed tym pierwszym dniem pracy.
- Nie martw się. Ja też się trochę obawiam jak wypadnę.
- A właśnie, wiesz że musimy już za niecałe- tu Aria spojrzała na zegarek - 5 minut jechać.
- Wiem, dlatego biorę ogórka, by nie głodzić się w pracy :)
Aria podniosła brew.
- Nie oceniaj mnie.
- Spoko, najwyżej zabierzesz kawałek sushi z talerza.
Em tylko się zaśmiała.
- No żebyś się później nie zdziwiła xD
Dziewczyny wyszły przed dom.
- To idź już do samochodu, ja zamknę dom- powiedziała, a Emily pośpiesznie wsiadła na miejsce pasażera.
Wzięła swoje kluczyki z zawieszką 1D i usiadła za  kierownicę.
- Nadal nie wiem, skąd cię było stać na lamborghini.- powiedziała Em z zachwytem poklepując swoje siedzenie.
- Mówiłam już, mój tata mi je przypisał w testamencie.
- Dobra, jedziemy już?
Aria włożyła kluczyki do stacyjki.
- Jedziemy.
Wyjechały już na Londyńskie ulice.
- OOłł...- jęknęła Emily spoglądając we wsteczne lusterko.
- Co?- zapytała Aria
- Za nami rozciąga się gigantyczny korek.
- Trąbią na nas- powiedziała po chwili
Aria zacisnęła zęby.
- Może niech nie trąbią, bo to nie nasza wina, że przed nami guzdrze się jakiś palant.
- Poczekajmy, może przyśpieszy.
- Nie, Em. Bo się spóźnimy.
Aria wyprzedziła go i pojechała szybciej. Na szczęście droga do restauracji zajęła tylko 4 minuty.
Zaparkowała i razem z Emily pobiegły do hotelu.
- W samą porę- powiedział szef restauracji 
- Panie Welsh, nawet pan nie wie jak szybko jechałyśmy- powiedziała Emily
Szef wręczył im stroje, które miały włożyć do pracy.
Dziewczyny poszły szybko do łazienki się przebrać.
Miały na sobie spódnice czarne do kolan, białe koszulki z krótkimi, czarnymi krawatami i szare fartuchy zawiązywane w pasie. Miały jeszcze plakietki ze swoimi imionami.
Włosy miały upięte. Emily w warkocz, a Aria w luźny kok, z którego opadało trochę kosmyków.
- Ej, ale chyba mogę założyć moje rockowe bransoletki?- zapytała z uśmiechem Aria i włożyła bransoletki.
- fajnie, ja włożę moje kolczyki serduszka.- powiedziała Em
Dziewczyny miały jeszcze buty na szpilkach lub obcasach.
Buty Arii.
Buty Emily.
Klienci już przychodzili. Dziewczyny obsługiwały ich. Gdy ruch trochę się zmniejszył, poszły za ladę .
Nalały sobie mrożonej herbaty i piły ją przez słomki.
- Fajnie by było, gdyby wszedł do nas ktoś sławny.-rozmarzyła się Emily
- To najpopularniejsza restauracja w Wielkiej Brytanii! Wiele sław tu przychodzi, ale kogo masz konkretnie na myśli?- zapytała z uśmiechem Aria.
- One Direction...
- Oo, to ja też bym bardzo chciała.
Wszedł kolejny klient.
- Idę obsłużyć- powiedziała Emily i pobiegła do kobiety
- Weszli  ...chłopcy z One Direction i Paul- ich menager.
Arii aż poszerzyły się źrenice.
Podeszła do ich stolika.
- Cześć. Mogę złożyć zamówienie?- zapytała
Chłopcy patrzyli się na nią z żywym zainteresowaniem. Dziewczyna stała najbliżej Harry'ego.
- Tak, ja już mogę zamawiać- powiedział Zayn
Aria wyjęła długopis i zaczęła zapisywać
- No więc chcesz jagnięcinę.
Mulat skinął głową.
- Ja poproszę o to samo- powiedział Paul.- Niall, a ty co zamawiasz?
- Omlet, jagnięcina, dziczyzna, schabowy, mus czekoladowy, i pięć pączków.
Aria zrobiła duże oczy, ale grzecznie skinęła głową i zapisała.
- Ja poproszę mus czekoladowy- oświadczył Liam
Gdy Aria zapisała odezwał się Niall.
- Może jeszcze jednak ciasto marchewkowe..
- O nie! Przeginasz Niall! Przeginasz! Marchewki są moje!- krzyknął Lou
Po chwili jednak odwrócił się do Arii i słodko przegryzł dolną wargę.
- Skoro on ma marchewki, to ja chcę homara. I instrukcję obsługi jak go jeść.
- A ty, Harry?- zapytała
Przechylił głowę w stronę dziewczyny i uśmiechnął się. Przez to był jeszcze bardziej słodki.
- A co mi polecisz?
- Em..- brunetka nerwowo zerkała w kartę. - Suflet. Jest bardzo smaczny, mus czekoladowy, homar w maśle..
- Wezmę suflet - uśmiechnął się.
- A chcecie coś do picia?
- Ja nic, dziękuję.- powiedział Paul - Liam,woda?- chłopak skinął głową - Zayn piwo?-  nie zaprzeczył, Niall?
- Ja poproszę sok marchew..
- NIEEEE!!- ryknął Louis tak głośno, że wszyscy zwrócili się w naszą stronę.
- Miałeś ciasto marchewkowe, ale sok to już za dużo.
- Ja chcę sok marchewkowy- oświadczył
Chłopcy zaczęli się kłócić. Paul próbował ich uspokajać.
Aria podniosła rękę na znak ciszy.
- Nie znam języka bredzieckiego, więc Louis i Niall dostaną sok marchewkowy. Może być?
Chłopcy i Paul uśmiechnęli się i skinęli głowami.
- A Harry ty co chcesz do picia?- zapytała 
- Lampkę czerwonego wina.
- Jakiś konkretny rocznik?
- Nie, weź pierwsze z brzegu.
Zawołała gestem ręki Emily. Dziewczyna podbiegła, ale szybko osłupiała.
- Czy oni..oni to..- szepnęła do ucha Arii.
- Tak, ale zachowuj się jak profesjonalistka. 
Chłopcy patrzyli raz to na Arię, raz na Emily. Nie wiedzieli na kim wzrok zawiesić.
- Em, tu masz zamówienie. Podasz im jedzenie, a ja  napoje. Chyba, że wolisz na odwrót?
- Nie, ty idź po napoje, ja zaraz przyniosę żarcie..znaczy jedzenie.
Chłopcy cicho się zaśmiali.
Emily poszła do kuchni, a ja po napoje.
***
Emily rozdawała im już jedzenie, a Aria napoje.
Dziewczyna pobiegła jeszcze po lampkę i wino. Przy stoliku nalewała je Harry'emu. Ręka dziewczyny wykrzywiła się pod dziwnym kątem i oblała białą koszulę Harry'ego. Koszmar każdego kelnera.
- Boże, przepraszam- powiedziała i pociągnęła Harry'ego za łokcie, skłaniając go przy tym do wstania. Pobiegła z nim do łazienki.
- Niech pan zdejmie koszulę- odwróciła się od niego - I namoczy w zimnej wodzie.
- Aria, spokojnie. Niczego nie ukrywam- zaśmiał się chłopak.
Dziewczyna odwróciła się do niego. Klata Harry'ego Styles'a ? No ,no.
- Ja naprawdę nie wiem jak to się stało. Nigdy nie byłam taka niezdarna, ale to mój pierwszy dzień i może dlatego tak bardzo się denerwuję. Przepraszam. 
Harry szeroko się uśmiechnął.
- Zawsze tyle gadasz?
- Jak się denerwuję lub niecierpliwie.
Harry mógł już z powrotem włożyć koszulę.
- No dobrze, to teraz chodź do stolika. Bo jeszcze chłopcy sobie coś pomyślą. :)
- No racja. Nie chcesz się dosiąść? 
- Nie mogę, pracuję.
- Oj no weź.
Aria przegoniła go mopem, mówiąc, że będzie miał na sumieniu jej pracę.
Wyszli z łazienki.
Emily stała już oparta za ladą.
Aria do niej dołączyła.
- Jacy oni są przystojni- mówiła szeptem rozmarzona.
Zayn zerknął na dziewczyny, zorientował się, że Em pożera ich wzrokiem. Uśmiechnął się do niej i wrócił do jedzenia.
- O M G...- powiedziała i zsunęła się
- Spokojnie. Fajni są, chciałabym ich bliżej poznać. Ale nie będzie na to okazji- powiedziała Aria
- Przecież już tam siedzą.
- Ok, Em. Po pierwsze oni jedzą , a przy jedzeniu się nie przeszkadza. Po drugie zaraz wyjdą i ich nie zobaczymy.
Do Lady podszedł Louis.
- Ej dziewczyny przyjdziecie do nas na chwilę?
- Nie możemy, szef jak nas zobaczy to dopiero  będziemy mieć..- powiedziała Aria.
Emily przytaknęła.
- Dopiero z nim gadaliśmy ;) Chodźcie.
Lou pociągnął dziewczyny za rękę. Akurat byli przy stoliku ośmioosobowym.
Emily siedziała pomiędzy Paulem a Zayn'em, a Aria pomiędzy Louis'em i Harry'm.
Dziewczyny czuły się bardzo niezręcznie.
Aria rękami podpierała się o krzesło, a Em swoje ręce trzymała na kolanach.
- Spoko, nie gryziemy- powiedział Liam zerkając na nie.
Chłopcy się roześmiali.
Gadały z nimi. Ich praca się już skończyła.
- Poczekajcie, pójdziemy tylko się przebrać w nasze ciuchy do łazienki- powiedziała Aria i pociągnęła ze sobą Emily. Chłopcy grzecznie czekali.
Dziewczyny wyszły. Chłopakom opadły kopary. Paul machał im rękami przed twarzami.
Aria miała na sobie czarne rurki, ciemnofioletową bluzkę z rękawem 3/4, a na niej bluzkę na ramiączka w brązowym kolorze. Miała takie same buty jak w pracy, te same bransoletki, włosy rozpuściła. Sięgały jej do łokci.  
Emily miała na sobie dżinsową spódniczkę, lekko podarte szare rajstopy, białą luźną bluzkę na ramiączka z czerwonymi sercami, te same buty co w pracy, włosy rozpuściła, również sięgały jej do łokci. Miała też te kolczyki z sercami.
Aria miała jeszcze hipisowską torbę. Z lisią kitą, torba w kolorach czerwonego, brązowego, żółtego i lekko pomarańczowego.
Emily miała torebkę. Małą,  na jedno ramię  w kolorze czarnym.
- Hej dziewczyny. My się już zbieramy- powiedział Niall.
- Ale może wyskoczylibyśmy gdzieś w siódemkę jutro?- zapytał Harry posyłając Arii. subtelny uśmiech.
Odwzajemniła go.
- Tu jest nasz adres- powiedział Zayn i wręczył Emily karteczkę z uśmiechem.
- Ok, a tu jest nasz- powiedziała i dała mu kartkę.
- Ok, no to do jutra- powiedzieli.
- Pa- powiedziały dziewczyny wspólnie.
- Chodź jedziemy do domu- powiedziała podekscytowana Aria.
*****
Dziewczyny stały już przed domem.
- Ale super. Mamy ich adres, spotkałyśmy ich i spotkamy się z nimi jutro!!- krzyczała radosna Emily, kiedy weszła do domu.
- Już jest wieczór. Dosyć późny. Ja idę już spać- powiedziała Aria.
- Ok, no to ja też idę.
Dziewczyny przebrały się. Aria w czarną bluzkę na ramiączka i krótkie bufiaste różowe spodenki. Emily miała białą bluzkę na ramiączka i krótkie, sportowe błękitne spodenki z białą cyfrą 5.
Aria poszła do swojego pokoju. 
Emily do swojego.
Blondynka kładąc się  napisała sms do Arii.
<Dobranoc <33>
Aria podniosła komórkę ze stolika obok łóżka.
< Branoc ;* >
Z powrotem wtuliła się w poduszkę i obie poszły spać.
Cz. 2  niedługo :)


2 komentarze:

  1. Supr < 3 Czekam na drugi rozdział :)
    Zapraszam do mnie :)
    cherytalk98.pinger.pl/
    Jest to moja ''książka'' dla nastolatek :)

    OdpowiedzUsuń